Historia - Sołectwo Pisarzowice

Licznik odsłon na stronę
Idź do spisu treści

Menu główne:

 
PISARZOWICE I ICH CHARAKTERYSTYKA

W najstarszych wykazach poborów świętopietrza z 1326r figuruje miejscowość o nazwie w brzmieniu „Villa scriptoris” czyli wieś pisarza.. Historyk Jan Długosz w księdze uposażeń z 1470 r opisując stan tej parafii używa już wyraźnej nazwy „Pyssarzowycze” . Podobnie też upamiętniono nazwę „Pyssarzowycze” w 1471r w wykazie miejscowości wymienionych przy sprzedaży Księstwa Oświęcimskiego przez księcia Janusza III królowi Kazimierzowi Jagielończykowi. Na pierwszych szczegółowych mapach Księstwa Oświęcimsko-Zatorskiego sporządzonych przez Stanisława Porębskiego w 1563r i w 1592r figuruje już nazwa Pisarzowicze.
Pierwszym, który nazwę Pisarzowice użył w obecnym brzmieniu był miejscowy dziedzic Jan Pisarzowski tytułujący Gromadzką Księgę Poddanych w 1641r. Pod tą nazwą występowały Pisarzowice przez dwa wieki.
Dopiero urzędnicy Austriaccy zmienili ją w 1843r tłumacząc na język niemiecki Schreibersdorf . Na krótko tylko w okresie międzywojennym wróciła w użycie poprzednia nazwa, aby ulec zmianie na brzmienie niemieckie w latach okupacji hitlerowskiej. Parafia Pisarzowice nazwę swą wzięła od urzędu „pisarza grodzkiego”, który piastowali jej właściciele.
Już przy jej założeniu przewidziano, że będzie przeznaczona dla pisarza grodzkiego, na co wskazuje pierwotna nazwa „Wieś Pisarza”. Od założenia przez około 400 lat kolejni pisarze na Grodzie Książęcym w Oświęcimiu byli uposażeni przez panujących tą wioską. Na terenie Polski jest w tej chwili osiem miejscowości o tej nazwie. Przeważnie leżą blisko dawnych średniowiecznych grodów lub zamków.
Krajobraz okolicy rzeźbiły odwieczne prawa natury. W epoce czwartorzędowej, a szczególnie w okresie dyluwialnym, tworzyły się nie tylko na północnym biegunie , ale i na szczytach Karpat olbrzymie lodowce, które w związku z podnoszeniem się temperatury spływały z gór, niosąc na sobie rumowisko kamienne. Rysowały po drodze wyraźne doliny. Parafia Pisarzowicka rozłożyła się na dwóch polodowcowych dolinach, oddzielonych równoległe biegnącymi morenowymi wzgórzami. W jednej dolinie mieści się część górna, środkowa i dolna parafii , a w drugiej przysiółek Harszówki i na jej przedłużeniu Hecznarowice – dawna filia Pisarzowic. Na jej obszarze najwyższym wzniesieniem jest wzgórze Lanckorona i wynosi 363m nad poziom morza. Najniższy poziom wynosi w Pisarzowicach 292 m n.p.m. Środkiem doliny wije się srebrną wstęgą rzeka Pisarzówka, biorąca swój początek u podnóża Hrobaczej Łąki (830 m n.p.m.). Dziś jest to rzeka o uregulowanym korycie, ale kiedyś rozlewisko jej wód było szerokie. Wzdłuż jej prawego brzegu usypano grobel po której szedł gościniec łączący dwory. Śladem tego szerokiego rozlewiska rzeki wzdłuż całego Nawsia spotyka się pod płytką warstwą gruntu głęboką warstwę żwiru.. Pisarzówka wpada do Soły jako jej lewy dopływ w Hecznarowicach. Nie tylko przez miejscową ludność jest tak nazywana, ale i na szczegółowych mapach topograficznych figuruje pod tą nazwą – dlatego, że na obszarze Pisarzowic wzbogacają jej wodostan dwie pomniejsze rzeczki. Z prawej strony Czerwonka, zaś z lewej Szłonica, oraz małe strumyki. Czerwonka wypływa u podnóża Bujakowskiej Góry (749 m n.p.m). Okresami jej woda niesie rudą zawiesinę, co wskazuje, że przepływa przez pokłady o znacznej zawartości związków żelazowych. Stąd przypuszczalnie pochodzi jej nazwa – Czerwonka. Szłonica natomiast nie ma konkretnego źródła, lecz zbiera swe wody z rowów odprowadzających wodę z pól czyli ze zwodnic. Biegnie wzdłuż stawów, dla których jest też schodnicą odprowadzającą nadmiar wody. Do XVIII wieku określano ją staropolską nazwą „Zwodnica”, albo „Chodnica”. Później urzędnicy austriaccy nadali jej brzmienie niemieckie „Schlonitza”. I ta spolszczona nazwa Szłonica jest do dziś w użyciu.
Czwartą z kolei rzeczką jest Harszówka, bo płynie przez dzielnicę Górnych i Dolnych Harszówek. Wody swe bierze z łąk, stawów i lasów. Wpada jako lewy dopływ do Soły.
Od strony wschodniej i zachodniej otaczają Pisarzowice szerokie pasma lasów iglastych. Las wschodni oddzielający od Kęt, średniowieczne źródła nazywają „Burgwald” . Chyba dlatego, że był bardzo niebezpieczny dla przejeżdżających tędy traktem handlowym kupców, na których często napadali zbójcy. Podobnie zachodnią granicę Pisarzowic stanowi bogaty w drzewostan las, który obfituje w świerki, sosny, jodły, brzozy, dęby, topole a nawet modrzewie. Gnieżdżą się w nim sarny, lisy, zające, bażanty złociste i inne. W danych latach żyły tu jelenie i dziki.
Wioskę przecinają w kierunku południowym dwie równolegle biegnące drogi. Jedna od strony wschodniej łącząca kiedyś dwory i część środkową wsi z Kozami zwana starym gościńcem (obecnie ulica Szkolna), oraz druga łącząca Bielsko-Białą z Oświęcimiem (obecnie ulica Bielska). Pisarzowice są oddalone od Kęt o 8 km na zachód, od Bielska-Białej o 10 km na północny wschód, a od Oświęcimia o 18 km na południe. Dostęp kiedyś do wsi ułatwiał nowoczesna na tamte czasy arteria komunikacyjna Bielsko-Białą – Kalwaria – Kraków, która została zbudowana w 1888r. Przy budowie nasypów pod jej tory oraz przy wyrębie lasów pracowali przez kilka lat Pisarzowianie. Najbliższą stacją kolejową na tym odcinku są Kozy oraz przystanek Zagroda.
W czasach współczesnych wygląda to zupełnie inaczej. Jest szybki i bezpośredni dostęp praktycznie do każdej miejscowości, a w samych Pisarzowicach jest ponad 140 ulic z czego zdecydowana większość ma nakładki asfaltowe.
Skutkiem falistego ukształtowania Pisarzowice dzielą się na kilka odrębnych części:
Pisarzowice Górne – czyli Pasieki tj teren od Górnego Dworu w kierunku Kóz (pomiędzy drogami)
Pisarzowice Średnie – czyli Nawsie
Pisarzowice Dolne – wokół Dolnego Dworu
Harszówki Górne i Dolne
Czernichów Górny i Dolny od Szłonicy na dawnej „skotnicy”, czyli od wspólnego pastwiska do wypasania bydła, aż do granicy ze Starą Wsią. Nazwa Skotnica utrzymała się do dnia dzisiejszego. Tak nazwana jest ulica łącząca ulicę Bielską z ulicą Czerrnichowską.
Spis miejscowości, jaki dokonany był w 1967r wyszczególnia tylko 3 części Pisarzowic:
1) Pisarzowice Wieś – czyli część środkową
2) Pisarzowice Górne – które nazywa osadą
3) Pisarzowice Dolne – które zwie przysiółkiem
Do Pisarzowic, a właściwie do parafii Pisarzowice, należała kiedyś także wioska Hecznarowice. Dopiero od roku 1912 stanowią one samodzielną parafię.
Pisarzowice leżą na przecięciu równoleżnika 49,8 stopnia z południkiem 19,2 stopnia.
Klimat jest tu umiarkowany z pewnymi odcieniami klimatu podgórskiego. Odznacza się stosunkowo dużą ilością opadów ze względu na bliskość gór i liczne lasy. Na Harszówkach i na Czernichowie trochę malaryczny ze względu na dużą ilość stawów.

ZALUDNIENIE PISARZOWIC

Pierwotnie mieszkała tu ludność lechicka, którą w czasie najazdu tatarskiego w 1241r częściowo wyniszczono. Dlatego też napływający osadnicy niemieccy zorganizowali na pograniczu Śląska przez swoich sołtysów nowe wioski na prawie magdeburskim. Jedne z mniejszością niemiecką takie jak Hałcnów (Alzen), Kozy (Seibersdorf), Komorowice (Bertholsdorf), Łodygowice (Ludwigsdorf), oraz Pisarzowice (Schreibersdorf), a drugie z przeważającym elementem niemieckim to Wilamowice (Wilmesau), Stara Wieś (Altdorf) i Lipnik (Kunzendorf). Osiedleńcy niemieccy z czasem zasymilowali się z ludnością miejscową. Śladami tego wpływu są jeszcze niektóre nazwiska w księgach metrykalnych np.: Bytner, Glaser, Handzel, Kuder, Procner.
Drugą grupą ludności napływowej byli Wołosi, wędrujący w XVI wieku wzdłuż Karpat ze swoimi stadami wołów i kierdelami owiec i kóz. Dotarli aż do Żywca i Bielska, a w poszukiwaniu nowych pastwisk osiedlili się na terenach podgórskich. O pobycie Wołochów świadczą niektóre terminy w gwarze ludowej zachowane do dziś np.: baca, walasek, pastuszek, wałaszyć się czyli włóczyć się, oraz niektóre nazwiska : Hajduk, Kozior, Rusek, Sierek i Wolorz.
Trzecią pomniejszą grupę ludności obcego pochodzenia były rodziny żydowskie osiedlające się w XVIII i XIX wieku przy karczmach dworskich i gościńcowych.
Ostatnią i najmniejszą grupę ludności napływowej stanowili sprowadzeni końcem XIX wieku przez właścicieli dworów robotnicy rolni wraz z rodzinami, których nazywano fornalami.
Pod względem społecznym mieszkańców należałoby podzielić na trzy warstwy. Pierwszą stanowili kmiecie czyli gospodarze rolni – mający pierwotnie w używaniu cały teren czyli włókę liczącą przeciętnie 30 do 45 morgów. W 1581 roku było w Pisarzowicach 12 kmieci. Na skutek podziału roli między synów, mianem kmiecia określano powszechnie chłopa - gospodarza.
Odrębną grupą byli zagrodnicy posiadający ogrody, albo rolę przy zagrodach, ale nie na przestrzeni pól kmiecych. Rejestry wymieniają ich w liczbie 28.
Trzecią z kolei grupę mieszkańców wsi stanowiły 24 rodziny komornicze, czyli bezrolni chłopi, znacznie ubożsi od zagrodników. Czasami mieli własne bydło. Chętnie pracowali u kmieci.
Śledząc skąpe dane statystyczne minionych wieków, stwierdza się, że bardzo wolno wzrastało tu zaludnienie. Znając wysokość składanego świętopietrza w pierwszej połowie XIV wieku obliczono ilość wiernych w Pisarzowicach. Wg tego obliczenia parafia w czasach panowania Kazimierza Wielkiego liczyła zaledwie 390 wiernych na obszarze 13.993 km kwadratowych, a gęstość zaludnienia wahała się wokół 19 mieszkańców na 1 km kwadratowy. Tę samą ilość mieszkańców miały wówczas Wilamowice i Bestwina, natomiast mniej liczebne były Kozy mające 225 mieszkańców i Stara Wieś 210 mieszkańców. Miasto Kęty liczyło wtedy 1230 mieszkańców. Mimo długotrwałej akcji osiedlania ludności śląskiej, bardzo wolno wzrastało zaludnienie. Dopiero w 1792 roku Pisarzowice liczyły 1697 mieszkańców.
W XIX wieku kilkakrotnie nawiedziły Małopolskę okresy nieurodzajów., głodu i zarazy, które dziesiątkowały ludność. Najpierw przeszła czarna ospa. Przynieśli ją w grudniu 1805 roku wracający spod Austerlitz (Sławków) żołnierze rosyjscy po poniesionej klęsce, którzy na Harszówkach założyli szpital polowy dla swoich rannych. Najpierw zmarło w nim 26 żołnierzy rannych i „sfatygowanych tułaczką wojenną” oraz na skutek ospy, a później w okresie od stycznia do maja umarło 103 mieszkańców na epidemię ospy.
Szczególnie trudnymi były okresy głodowe spowodowane nieurodzajem. Pierwszy dotkliwy rok głodowy 1837 pochłonął w Pisarzowicach 49 ofiar, a w Hecznarowicach 79 ofiar. Największy głód spowodował trzyletni nieurodzaj w latach 1847 – 1849, który wzmogła zaraza ziemniaczana. Na wskutek tyfusu głodowego zmarło w tych latach w Pisarzowicach 508 mieszkańców, a w Hecznarowicach 141.
Nie było środków zaradczych do przeciwstawienia się żywiołom. Dziś po tamtych ponurych latach pozostała pamiątka w postaci niższej części cmentarza zwanej „morową”, na której masowo grzebano bezradne ofiary ówczesnych stosunków gospodarczych. Stwierdza się powszechnie w księgach zmarłych dużą śmiertelność dzieci, głównie ze względu na niski poziom wiedzy pielęgniarskiej u matek i brak opieki lekarskiej. W pierwszej wojnie światowej poległo 49 walczących pisarzowian.
Najgęściej zaludnioną była zawsze „Nawieś”, czyli teren wzdłuż rzeki Pisarzówki pomiędzy dworami. Zarządcy górnego dworu w XVII wieku osiedlali cieszących się dobrą opinią poddanych wokół swoich dóbr, aby pilnowali pańskich plonów przed kradzieżą i wcześniej donosili dworowi o szkodzie wyrządzonej przez sąsiadów. W ten sposób zaludniono Harszówki i Czernichów Górny. Z rozwojem gospodarki folwarcznej właściciele dworów sprowadzali rodziny robotników rolnych z biedniejszych okolic i osadzali je w budynkach fornalskich przy dworze.
Współczesne pokolenie pisarzowian pochodzi od bardzo zróżnicowanych przodków, przy czym zdecydowana większość jest wyznania rzymsko-katolickiego. A jeszcze w latach do 1939 byli też w Pisarzowicach ewangelicy i żydzi.
W ostatnich dziesiątkach lat zmieniło się zupełnie w Pisarzowicach budownictwo. Dawne wiejskie drewniane chatki zastąpiły obecnie nowoczesne murowane wille.
Podczas gdy w pierwszej połowie bieżącego stulecia około 2000 pisarzowian zamieszkiwało zaledwie 200 domostw, to już w drugiej połowie około 3000 mieszkańców dysponuje około 600 domami mieszkalnymi. Najnowsze dane z 2009 roku pokazują, że ponad 5000 mieszkańców zamieszkuje w ponad 1100 pięknych i funkcjonalnych domkach. Z upływem czasu podnosiły się wymagania społeczeństwa, a w parze z nimi postępowała możliwość nabycia materiałów budowlanych.
Na rozwój kultury w Pisarzowicach znaczny wpływ miała szkoła, która w krótkim czasie dokonała znacznego postępu w swoim rozwoju. Do 1925 roku młode pokolenie korzystało zaledwie z 4 klasowej szkoły, a do 1928 roku już z 5 klasowej. Dopiero po II wojnie światowej od 1946 roku młodzież czerpała wiedzę w przeciągu 7 lat. Należy podkreślić, że warunki oświatowe były ciągle poprawiane. W latach 60-tych oddano do użytku nową szkołę Pomnik 1000-lecia, która służy do dziś.
Ze zmianami politycznymi szły również w parze przemiany społeczne.. Jeżeli przed wojną około 20 % mieszkańców szukało źródeł utrzymania w bielskim przemyśle, to w nowej rzeczywistości powojennej około 70 % stało się robotnikami lub chłopo-robotnikami. Utrzymywanie się tylko z pracy na roli okazało się mało popłatne i bez perspektyw, natomiast bielski przemysł włókienniczy i metalowy dawał coraz większe możliwości zarobkowania. Sprzyjało takiej koniunkturze wiele pozytywnych czynników takich jak : bliski dojazd do pracy (zaledwie 10 km) przy bardzo dobrze rozwiniętej komunikacji autobusowej, możliwość stałego zarobku, możliwość pracy po południu przy domu lub na własnym gospodarstwie, w perspektywie możliwość otrzymania renty starczej (emerytury).
Zmieniło się również po wojnie życie kulturalne, a szczególnie gdy w 1946 roku wprowadzono do Pisarzowic prąd elektryczny. Wówczas to na dawną wiejską kulturę ludową nałożyły się nowe elementy kultury miejskiej. W mieszkaniach odezwało się radio wnoszące coraz to nowsze aktualności i muzykę rozpogadzającą nastrój, a nieco później telewizja gromadząca przed ekranem telewizora całe rodziny przez długie wieczory. Co tydzień można było oglądać filmy ponieważ było tzw. kino objazdowe. Dla młodzieży otwarto również kawiarenkę w zamku na górnym dworze.

PRZESZŁOŚĆ PISARZOWIC I ICH WŁAŚCICIELE

Dzieje Pisarzowic można jedynie odtworzyć na tle przeszłości Ziemi Oświęcimskiej, z którą dzieliły nierozerwalnie swe losy. Za czasów Władysława I księcia opolskiego (lata 1246 do1281) na skutek znacznego wyludnienia w czasie najazdów tatarskich, wprowadzono nowy ustrój osadniczy na prawie czynszowym, zwany inaczej kolonizacją na prawie niemieckim. Wielka własność stanęła w obliczu potrzeby sprowadzenia większej ilości ludzi, dla zagospodarowania terenu. Książęta śląscy sprzyjali napływającym falom osadników. Koloniści podczas przemian gospodarczych kraju otrzymywali od księcia prawo immunitetu, czyli uwolnienie od ciężarów lokalnych, oraz przywilej rządzenia się prawem zachodnim zwanym „magdeburskim”. Zaczęła się podnosić kultura rolna, rękodzielnictwo i handel. Założenie wioski Pisarzowice miało miejsce w latach panowania Władysława I opolskiego podczas szczególnej intensywnej fali kolonizacyjnej w południowo-zachodniej części Małopolski. Na czele osady stanął Sołtys, który zawierał umowę z księciem co do założenia wsi i od niego otrzymywał dokument lokacyjny. Sołectwo było dziedziczne i przysługiwały mu zwykle 3 wolne łany pola. Chociaż nazwisko założyciela nie jest znane, można jednak domniemać, że piastował urząd pisarza na grodzie oświęcimskim. Każdy osadnik otrzymywał jeden łan ziemi liczący wówczas 50 morgów czyli około 28 hektarów, opłacał roczny czynsz od 12 do 18 groszy i zobowiązany był do czterodniowej robocizny. Po ogólnym wyznaczeniu granic wsi, wybrano wzdłuż rzeki i drogi dogodne miejsca pod zabudowania. Każdemu osadnikowi wyznaczono jednakowy pas gruntu, ciągnący się od zabudowań w części wschodniej, aż do granicy lasu kęckiego, a w części zachodniej do skotnicy, która miała stanowić gromadzkie pastwisko. Do każdego łanu wyznaczono drogę polną czyli tzw. Miedzę. Godnymi uwagi w rozplanowaniu Pisarzowic jest fakt, że początek łanów kmiecych nie sięgał rzeki przepoławiającej wieś, lecz zaczynał się w pewnej odległości od rzeki. I to nie z samej obawy przed powodzią, lecz na tym gruncie osadzano zagrodników i chałupników, którzy wyrabiali u kmiecia. Środkową część zabudowaną zwaną „nawsiem” zamykały od zewnątrz dwie większe posiadłości dworskie. Pośrodku „nawsia” prosperowała również karczma dworska.
Gdy Jan Scholastyk (1320-1324) uznał się lennikiem Jana Luksemburczyka teren ten podlegał wpływom czeskim. Szczególnie trudny był okres wojen husyckich. Wysłany przez Zygmunta Korybutowicza w 1430 roku oddział husytów pod dowództwem Wierzbięty z Przyszowa pustoszył wioski w południowej części Ziemi Oświęcimskiej, a ponownie splądrował Pisarzowice 22 marca 1433 roku oddział husytów – taborytów, niszcząc wszystko co katolickie, po czym z łupami uszedł na Śląsk. Andrzej Komoniecki w Dziejopisie Żywieckim wyraźnie wzmiankuje, że nauka Husa miała swoich zwolenników w Pisarzowicach. Po burzliwym okresie wojen husyckich powstało wiele wałęsających się band rozbójników, które wzniosły sobie zamki forteczne w pobliżu Pisarzowic, nad Białką w Żebraczy, nad Sołą w Malcu, Grojcu i nad Kętami w Lanckoronie oraz na Wołku. Ponieważ Janusz III (1445-1457) zamiast likwidować ośrodki rabusiów, sam czasami napadał na przejeżdżających kupców krakowskich, dlatego podkomorzy Piotr Szafraniec zajął Kęty, warownię Malec i Pisarzowice, kierując się w stronę Oświęcimia. Janusz III poprosił o rozejm. Ziemię swą oddał pod nadzór wojsk królewskich, lecz później osadził się na zamku w Wołku skąd urządzał wyprawy celem odbicia swego utraconego zamku oświęcimskiego. Pisarzowice były w 1454r terenem przemarszów wojsk Janusza III wycofujących się do zbójnickiego zamczyska na Wołku, a w czasie kilkumiesięcznego oblężenia, żywnościowym zapleczem dla obozujących oddziałów koronnych. W końcu zawarto rozejm i na mocy umowy Janusz III – ostatni niesławny książę oświęcimski sprzedał swą ojcowiznę królowi polskiemu 21 lutego 1457r. Na skutek sprzedaży przeszło pod zarząd królewski 10 miejscowości książęcych oraz 40 wiosek stanowiących prywatną własność szlachty, a w śród nich Pisarzowice i Hecznarowice.
Pierwsze hasła reformacyjne przywieźli tu ze świata handlujący tkaninami wilamowianie około 1529 roku. Wpływowym czynnikiem na krzewienie się kalwinizmu wśród miejscowej ludności byli dość liczni potomkowie dawnych osadników niemieckich. Szczególnie żywą działalność agitacyjną prowadziła w Pisarzowicach rodzina Bythnerów z której wywodził się słynny i ruchliwy pastor, a później senior kościoła ewangelickiego w Małopolsce – Bartłomiej Bythner.
Drugą przyczyną szybkiego rozszerzania się tu kalwinizmu była bliskość Bielska – ostoi protestantyzmu. Stąd wyruszali coraz to nowsi emisariusze „ministrowie”. Nowości wprowadziły poważny zamęt w poglądach religijnych i do tego stopnia owładnęły umysły pisarzowian, że nastąpił zupełny kryzys wiary katolickiej. W latach 70-tych XVI wieku założono zabór kalwiński zarządzany przez pastora, a wierni katolicy nie mieli przez wiele lat legalnego duszpasterza. Jednak Pisarzowice jako jedne z pierwszych parafii końcem XVI wieku wróciły do religii swoich przodków.
Nowy niepokój spowodował „potop szwedzki”, którego niszczycielska fala przepłynęła przez Pisarzowice 21 lutego 1656 roku w postaci oddziału Jana Wejharda-Wrzeszczowicza liczącego około 1000 zbrojnych na koniach. Żołdactwo obrabowało górny dwór Pisarzowskich i pustoszyło domostwa kmieci.
Przez Pisarzowice zdążała polska husaria na osławioną wyprawę pod Wiedeń w 1683 roku pod dowództwem Jana III Sobieskiego.
W czasie upadku Rzeczypospolitej Szlacheckiej oraz Konfederacji, przez Pisarzowice przemierzały wojska cesarskie, a w dniu 17 lutego 1769 roku zatrzymały się tu na jednodniowy postój. Dowódca austriacki zażądał od wójta Kazimierza Jędrzejko, aby Gromada Pisarzowska dostarczyła natychmiast znaczną ilość owsa dla koni. W tych okolicznościach przekazano wojsku 63 korce i 2,5 garnca owsa.
W tym zakątku Małopolski miał miejsce pamiętny w dziejach Polski Szlacheckiej epilog konfederacji barskiej. Wojska rosyjskie pod dowództwem generała Aleksandra Suworowa 21 kwietnia 1772r zajęły te tereny, likwidując przy tym brutalnie resztki patriotycznych konfederatów. Rodzące się nadzieje odzyskania wolności uległy zachwianiu w 1805 roku na skutek przemarszu wojsk rosyjskich przez Pisarzowice, zdążających na pomoc Austrii, która walczyła przeciwko Francji. Po poniesionej klęsce Austrii pod Austerlitz (Sławków) 2 grudnia 1805 roku wracał znowu tymi stronami upokorzony car Aleksander z garstką niedobitków. Dziewiątego dnia po klęsce Rosjanie dotarli do Pisarzowic i 13 grudnia założyli na Harszówkach Średnich wojskowy lazaret dla swoich rannych. Aprowizowała ich z litości miejscowa ludność. Ze względu na odniesione rany i brak opieki lekarskiej w okresie od 13 grudnia do 7 stycznia 1806 roku, zmarło tu 26 żołnierzy rosyjskich. Zwłoki ich jako prawosławnych nie chowano na cmentarzu parafialnym, lecz pod lasem we wschodniej części wsi, który w związku z tym tradycja miejscowa nazywa „Wojokiem” od pochowanych tam „wojoków”. Ta nazwa przetrwała do dziś. Tej samej zimy ludność nabawiła się epidemii czarnej ospy, na którą zmarło do maja, aż 103 pisarzowian.
Ponurymi były lata 1838-1839 na skutek nieurodzajów, a jeszcze straszniejszymi okazały się lata 1847-1849 pełne klęsk żywiołowych, którym towarzyszył tyfus i czerwonka.
Podczas wojny austriacko – pruskiej doszło tu do potyczki 27 czerwca 1866 roku, gdy Prusakom niespodziewanie zastąpił drogę w Hecznarowicach oddział wojska austriackiego. W czasie walki kilku żołnierzy poniosło śmierć i tam ich pochowano, zaś 8 pruskich ułanów wziętych do niewoli odstawiono do sztabu austriackiego w Zatorze.
Uwłaszczony chłop dzielił swą ziemię między dzieci. Chociaż rąk do pracy było wiele – brakowało jednak możliwości zarobkowania, dlatego niektórzy pisarzowianie emigrowali do Prus, albo do Niemiec, czyli „na saksy”. Co odważniejsi wyruszali nawet do Ameryki. Ten ruch był powodowany nie samym szukaniem chleba na obczyźnie, ale możliwością zdobycia pieniędzy, za które można było kupić ziemię od dworu lub od zamożniejszego kmiecia. Ubożejący dwór chętnie sprzedawał trudniej dostępne pola usytuowane pod lasem. W tym to okresie powstały kolonie domów prywatnych z niewielkimi przyległościami ziemi na Harszówkach Górnych i Dolnych, oraz na Czernichowie.
Gdy nad Europą powiała groza wojny światowej w Pisarzowicach 2 sierpnia 1914 roku odprawiono nabożeństwo, podczas którego mężczyźni zwerbowani na wojnę przyjęli sakramenty święte, a potem cała parafia z żalem ich żegnała. Następnie zabrano konie, bydło rzeźne i wozy – za co tylko częściowo płacono. Po bitwach pod Limanową i Krakowem w 1915 roku przychodziły wiadomości o zaginięciu na froncie pisarzowian. Brutalne prawo wojny wzięło w Pisarzowicach krwawy łup w postaci 49 poległych. Jedni padli na froncie włoskim lub rosyjskim w Karpatach, inni ciężko ranni w szpitalach, albo wycieńczeni w niewoli rosyjskiej lub włoskiej.
Po latach niewoli, mimo wielu niedoborów, społeczeństwo ceniło sobie odzyskaną wolność narodową. Robotnicza ludność Pisarzowic angażowała się w rozwijającym się przemyśle włókienniczym w Bielsku-Białej.
Na odzew II wojny światowej powołano w sierpniu 1939 roku wszystkich mężczyzn pisarzowskich pod broń. Na skutek wrogiej propagandy hitlerowskiej, większość tutejszej ludności uciekała wśród nalotów i bombardowań do Kalwarii, Krakowa i dalej. Do naszej wioski wjechał patrol niemiecki 3 września 1939r, a później znaczna ilość wojska zakwaterowała się w opustoszałych domostwach.
Władze okupacyjne przeprowadziły spis ludności z tzw. „akcją niemieckiej listy narodowej”, w wyniku której zaledwie 6 rodzin wyraziło chęć przynależności do narodowości niemieckiej i to najprawdopodobniej z obawy przed wywiezieniem na przymusowe roboty lub też do obozu koncentracyjnego. To piękny przykład patriotyzmu. Wyzwolenie Pisarzowic nastąpiło 12 stycznia 1945 roku.

WŁAŚCICIELE PISARZOWIC

Dobra Pisarzowskie zawsze stanowiły prywatną własność rodów szlacheckich.. Bywali nimi uposażeni pisarze na grodzie oświęcimskim i zatorskim. Pierwszym znanym właścicielem był Jerzy z Pisarzowic, który po przyłączeniu Ziemi Oświęcimskiej do Korony Polskiej 19 marca 1454 roku z nielicznym gronem szlachty, składał hołd królowi Kazimierzowi Jagielończykowi. Następnego właściciela Jana Balińskiego upamiętnił Jan Długosz w Księdze Uposażeń z 1470 roku. W roku 1529 Pisarzowice były własnością urzędnika grodzkiego Stanisława z Oświęcimia. W latach trzydziestych Pisarzowice Górne otrzymał Mikołaj z rodziny Szaszorów, który od posiadłości urobił sobie nazwisko Pisarzowski. Dolne Pisarzowice w tym samym czasie otrzymał Piotr Biberstein. Szczególnie ofiarnym okazał się Mikołaj Pisarzowski, który wspólnie z żoną ufundowali przednią część kościoła. Za wzniesienie kościoła fundator otrzymał prawo patronatu, które nadawała władza kościelna w formie przywileju. Z tym jednak wiązały się też i pewne obowiązki. Później Górnymi Pisarzowicami dysponował Tobiasz Pisarzowski, a po jego śmierci syn Jan Fryderyk Pisarzowski. Godną uwagi byłam ich katolicka postawa w okresie wzmagań reformacyjnych. Fryderyk mieszkał na miejscu i zarządzał majątkiem ziemskim, natomiast Jan oddał się całkowicie pracy pisarskiej i działalności politycznej. Na sejmikach pracował jako marszałek i sędzia.
W latach 1638-1661 administrował Górną częścią wsi Andrzej Jacek Pisarzowski – podatkowy poborca zatorski i deputowany do sądów skarbowych. Jego syn Aleksander nabył również Dolne Pisarzowice tytułem piastowania urzędu komisarza księstwa oświęcimskiego i zatorskiego. Gdy ciasny kościółek nie mógł pomieścić ciągle rosnącej liczby wiernych, kolatorzy: Andrzej-Jacek i Aleksander Pisarzowski ofiarowali ze swoich lasów drewno na rozbudowę świątyni. Dzięki ich pomocy dobudowano drugą część nawy i wzniesiono okazałą wieżę, w której zawiesili własnym kosztem dwa spiżowe dzwony. Charakteryzując ogólnie rodzinę Pisarzowskich jako kolejnych patronów kościoła trzeba przyznać, że byli starannymi i ofiarnymi kolatorami, przeprowadzającymi systematycznie gdy zaistniała potrzeba bieżące konserwacje. Pomogli również wydatnie przy budowie kościoła w Wilamowicach , dając na ten cel znaczną ilość drzewa ze swoich lasów. Mówiąc o blaskach, sprawiedliwość każe wspomnieć także o cieniach. Pisarzowscy uważali miejscowy kościół ze względu na wkład materialny jako swoją własność. Chcieli nim dysponować wraz z całym uposażeniem. Kolatorzy mieli wprawdzie przywilej przedstawiania biskupowi kandydata na proboszcza , lecz gdy w 1699 roku został przysłany inny kapłan niż sobie życzyli – nie wytworzyli odpowiedniej atmosfery do współpracy i dlatego musiał zrezygnować i opuścić tutejszą parafię.
Gdy Pisarzowscy przenieśli się do Głębowic, w 1785 roku nabył Pisarzowice Stanisław Prus Jezierski hetman polny wojsk koronnych. Posługiwał się herbem wilcze kosy przepołowione myśliwskim rogiem w czerwonym polu. Na miejscu dawnych zabudowań szlacheckich wzniósł sobie piękny parterowy dworek w stylu klasycznym, ukształtowany na rzucie prostokąta. Z obszernego dziedzińca do salonów prowadził ganek frontowy podparty na ośmiu kolumnach. Obok bramy dworskiej przy moście wzniósł murowaną kapliczkę ku czci św. Jana Nepomucena i poczynił starania, aby corocznie przed nią odprawiało się nabożeństwo odpustowe.
Końcem XVIII wieku dostrzega się w Pisarzowicach przebłyski uwłaszczenia zagród chłopskich. Proces ten dokonywał się tu nietypowo, ponieważ kmiecie dzielili się na dwie grupy, różne pod względem prawa własności.
Pierwszą grupę stanowili spadkobiercy dawnych kolonistów niemieckich lub nabywcy od nich. Ci czuli się w pełni właścicielami użytkowanych gruntów. Mogli je sprzedać lub podzielić między dzieci za wiedzą Urzędu Gromady Rugowej. Spoczywały na nich tylko nieznaczne obciążenia gromadzkie. Pozostali kmiecie gospodarowali na gruncie otrzymanym od dominium, z którego w każdej chwili mogli być usunięci wg życzenia dworu. Brak świadomości o własności obrabianego gruntu nie pobudzał do większej staranności nawet i o zabudowania gospodarcze. Tę progresję ekonomiczną dostrzegli właściciele wioski omawianego okresu i usiłowali ją przynajmniej częściowo przyhamować. Zastosowali praktykę stopniowego nadawania na własność zagród z przyległościami ogrodowymi, bardziej uległym dworowi kmieciom, za nieznaczną opłatą. Kolator Stanisław Jezierski jako 72 letni wdowiec pojął za żonę 21 letnią Juliannę Jantównę - dziedziczkę Starej Wsi Górnej, z którą przeżył jeszcze 20 lat. Przewidując zbliżającą się śmierć sporządził testament, w którym życzył sobie pogrzeb bez okazałości. Jako tercjarz Ojcom Reformatorom w Kętach na rocznicę przeznaczył 500 zł, oraz kościołowi pisarzowskiemu zapisał 5000 zł.
Wdowa Julianna Jezierska sprzedała majątki w Górnych i Dolnych Pisarzowicach w 1834 roku Janowi Gurniakowi, który widząc schyłek systemu pańszczyźnianego, wprowadził gospodarkę rolną hodowlano-produkcyjną. Na obszernych pastwiskach założył hodowlę krów rasy czerwonej, która przynosiła mu znaczne korzyści. W górnym dworze w 1853 roku wybudował nowoczesną cukrownię oraz browar. Kolator Gurniak interesował się też kościołem. Wzniósł na środku cmentarza duży betonowy krzyż, oraz dopomógł finansowo przy budowie szkoły parafialnej w 1845 roku. Za to później został jej patronem.
W 1863 roku oba dwory nabył Józef Burda, a równocześnie z tym nabył też tytuł kolatora. Nie mógł jednak podołać w zarządzaniu dwoma majątkami, dlatego górny dwór w 1880 roku sprzedał Jerzemu Bulowskiemu, a w 1895 roku sprzedał również dolny dwór Adamowi Krzemieniowi. Bulowski nastawił gospodarkę rolną na hodowlę krów i ryb, a także uruchomił gorzelnię. Jeszcze na przełomie XIX i XX wieku kolator Bulowski uważał się za dysponenta, a co najmniej za dozorcę majątku kościelnego i ograniczał proboszczowi Janowi Bobie wyrąb drzewa w księżym lesie. Jak podaje kronika parafialna – kolator buntował chłopów, a w starostwie w Białej robił starania, aby zamknąć proboszczowi lasy plebańskie. Zjechała jednak komisja lasowa z Krakowa, która orzekła, że poprzednik proboszcza ks. Bukowski wcale lasu nie poniszczył. Aktualny proboszcz czyli ks. Boba może więc bez ograniczenia korzystać z lasu plebańskiego. Proboszcz doznając przykrości ze strony kolatora, nie podał mu kiedyś przed sumą kropidła z wodą święconą do przeżegnania się. Na skutek tego patron wniósł skargę do Kurii Biskupiej w Krakowie, że proboszcz nie przestrzega przywilejów należnych kolatorowi, a przez niepodanie wody święconej uważa się moralnie skrzywdzony i zniesławiony wobec parafian. Żąda więc wyciągnięcia konsekwencji względem proboszcza. Powyższy incydent, oraz inne podobne wytworzyły coraz większy rozdział pomiędzy plebanią, a dworem. Na skutek niewłaściwej atmosfery został zaniedbany kolatorski odpust św. Jana Nepomucena.
Ostatni właściciel dolnego dworu Adam Krzemień, mimo że był wyznania ewangelickiego miał również tytuł kolatora kościoła pisarzowskiego. Aresztowany przez gestapo w 1940 roku zginął w Oświęcimskim Obozie Zagłady. Dobrze zapisał się w pamięci pisarzowian jako wzorowy gospodarz i szlachetny człowiek.

Stanisław Peszel

 
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego